Lubię to!

niedziela, 20 lipca 2014

Motywacja na nowy tydzień! Poziomka 25

Poziomka lat 25..

Niedoczynność tarczycy - znany mi od dawna temat. Zmagam sie z nią od 16. roku życia, od tego momentu byłam na rożnych dawkach leku.  Przez bardzo długi okres nikt ze znanych mi wtedy endokrynologów nie potrafił dobrać mi odpowiedniej dawki. Do moich objawów należały problemy z cerę (od strony hormonalnej), drętwienie kończyn górnych i dolnych , uczucie zimna, suche włosy i szorstkie łokcie, obfite miesiączki, senność, problemy z trawieniem..

Zawsze bardzo szczupła i wysoka (174 cm) przybrałam na wadze.. Na przełomie roku 2009 / 2010 nastąpił mój totalny ''przełom'' w złym tego słowa znaczeniu. Przestalam jeść rankami-jadłam dopiero po południu i to coraz więcej, więcej i więcej.... czasami nie jadłam nic, kompletnie i nie czułam głodu - wtedy też moja waga podskoczyła do ok 85 kg…w krytycznym momencie dobiłam do 93 kg.

Od tamtego czasu zmieniłam wszystko diametralnie, ćwiczenia, zdrowe odżywianie i przede wszystkim mniej zamartwiania się. Nie ćwiczę ekstremalnie, ćwiczę z Ewą, z Mel B, dużo chodzę bo mam psa, wiec spacery, spacery i jeszcze raz spacery! Ulubione danie - Mozarella, pomidor, ogórek bazylia i zupki : ) Codziennie spożywam od 1000-1500 kcal. Ćwiczę raz dziennie, przynajmniej raz dziennie mam jakąś aktywność.
Obecna waga 72 kg, dawka Euthyroxu 75mg i jestem szczęśliwa! Nadal stawiam sobie cele i pracuje nad swoim zdrowiem i sylwetką...warto:)))


W razie pytań chętnie służę radą pod adresem @: kpaterok@yahoo.com


Historia Magdy. Poszukujemy endo w Belgii!

Cześć,
Nazywam się Magda i od niedawna wiem, że jestem niedoczynna. Podejrzewałam niedoczynność od paru miesięcy ale dopiero teraz mam twarde dowody w postacji wyników badań.

Wszystko zaczęło się najprawdopodobniej 2 lata temu.
Najprawdopodobniej, bo nie obudziłam się pewnego dnia 8kg cięższa. Tyłam stopniowo. Odchudzałam się i tyłam, każdą dietę kończyłam  dodatnim bilansem i tłumaczyłam sobie, że to moja wina, że to jo-jo.  Teraz przy wzroście 161 cm ważę 65 kg, Rok temu ważyłam 57 a dwa lata temu 50kg.

Od kilku lat mam problemy ze skórą, od kiedy pamiętam zawsze mogłam po niej "pisać" paznokciem, mimo stosowania codziennie balsamów. 2 lata temu dostałam wysypki w skutek leczenia której -przez lekarza pierwszego kontaktu- wylądowałam w szpitalu- (tak... lekarz, 1-go kontaktu leczył moją alergię lekiem na świerzba i żeby było śmiesznie, lekiem z moim alergenem). Po 3 dniach takiego leczenia cale moje ciało było pokryte żółtymi, ropiejącymi strupkami, a ja nie mogłam na siebie patrzeć.  Skończyłam w szpitalu.
Po szpitalu i w szpitalu byłam leczona maściami sterydowymi przez około rok (z przerwami), aż w końcu prywatnie zrobiłam testy na alergię i okazało się że jestem uczulona na 2 najczęściej  stosowane w kosmetykach konserwanty.
Moje przytycie tłumaczyłam sobie leczeniem sterydami. Ale gdy je odstawiłam, waga nie spadła, dalej rosła. Po 2 miesiącach codziennych ćwiczeń, dbania o zdrową dietę schudłam 1kg.  Załamka. Wystarczyły mi 2 tygodnie bez ćwiczeni i przybrałam 2 następne kg.

Teraz już wiem, że moja sucha skóra to był objaw niedoczynności. Że przytycie to nie był skutek leczenia skóry, tylko kolejny objaw. Wiem, że nie jestem zołzą (bardzo łatwo mnie wyprowadzić z równowagi), ani śpiącą królewną (moje zmęczenie)- to wszystko przez ten mały gruczoł.
Mam 28 lat i TSH 7, a w tym wieku powinnam mieć poniżej 2. Nie zaniedbywałam się. Zawsze się zdrowo odżywiałam, jadłam dużo ryb, warzyw. Nie wyobrażam sobie posiłku bez surówki lub owocu. Nie rozumiałam co robię źle, że tyję. Jakbym ekstrahowała cellulit z powietrza. Doświadczałam dietetycznego efektu motyla- ktoś tam na świecie wpierdzielał pączki a mi rósł tyłek. Pierwsza moja reakcja po zdiagnozowaniu to była ulga- "teraz rozumiem", potem jak zaczęłam się wgłębiać w temat- przerażenie i teraz po przeczytaniu historii na tym blogu- łapię równowagę.
Jednocześnie mam pytanie- przede mną leczenie, jestem początkująca i szukam endokrynologa w Belgii (bo tu mieszkam) który mnie poprowadzi, zwłaszcza że w przeciągu roku chciałabym zajść w ciążę. Nie musi mówić po polsku, mówię po niderlandzku i angielsku.

Pozdrawiam
Magda

piątek, 18 lipca 2014

Nasz największy grzech ;)

Dzień dobry,

Czy wiesz o tym, że łykając lewotyroksynę i zapijając ją kawą odbierasz sobie szansę na szybsze efekty Twojej diety i ćwiczeń? Kawa zaburza działanie naszej białej pigułki szczęścia przez co nasz organizm wciąż ma problemy z przyswajaniem pokarmu...Odczekaj chwilę dłużej. Bądź cierpliwa. Nikt nie jest cierpliwy jak  osoby dzielnie walczące z niedoczynnością tarczycy:)




Informacja o dawkowaniu lewotyroksyny z ulotki euthyroxu:

Dawkowanie: Doustnie, rano, na czczo, co najmniej pół godziny przed śniadaniem, z niewielką ilością płynu. 

Skąd wiem o kawie?

Od mojego endokrynologa, a także z tej strony: 

http://thyroid.about.com/od/thyroidbasicsthyroid101/a/10-Things-To-Know-About-Thyroid-Disease-Foods-And-Drinks.htm

Ogłaszam weekend z motylkiem!

Zaczynamy weekend z motylkiem:)

I ZASADA - zrób coś dla swojej tarczycy, dostarcz jej pokarmu z dużą zawartością jodu (nie w przypadku Hashimoto). Ja już zadanie mam zaliczone. Mama przywitała mnie na zdrowo - łosoś, sałata, pomidor i ogórek:) Aby dostarczyć sobie jodu, możesz sięgnąć też po owoce morza, jajka, produkty mleczne i sushi (tarczyca uwielbia glony). Twoja tarczyca potrzebuje też cynku, żelaza i miedzi, które znajdziesz w wątróbce, szpinaku, grzybach, rzepie,  czy w buraku liściowym:) Kolejnym ważnym składnikiem jest selen. Znajdziesz go w krewetkach, tuńczyku, dorszu i halibucie:) Plus, prezent dla Twojej kuchni, naturalny przyspieszacz metabolizmu - olej kokosowy. I niezmiennie - awokado.

II ZASADA - zrób coś dla siebie. Kiedy się relaksujesz, spada Ci poziom kortyzolu - hormonu stresu, który także ma ogromny wpływ na Twój metabolizm. Wyśpij się, zrób sobie kąpiel przy świecach, może manicure i pedicure? Pamiętasz, kiedy ostatnio odwiedziłaś fryzjera? Pojedź rowerem na wycieczkę do lasu. Wygrzej się nad jeziorem. Zorganizuj wieczór przyjaciółek. Wywołaj motylki w brzuchu i wybierz się na randkę:)


3,2,1 start!

W ten weekend jesteśmy lekkie jak motylek i przy okazji wciąż silne w naszej walce z niedoczynnością.

Zdrówka!
Dee

czwartek, 17 lipca 2014

Powitanie i o tym co nas czeka:)



Kochani,
przepraszam Was za jakość video -- totalna amatorszczyzna, wiem, że żadna ze mnie oratorka, nie mam przygotowanego przemówienia -- to tylko szybka, spontaniczna i bardzo chaotyczna odpowiedź, bo zupełnie nie spodziewałam się tego, że nagle zrobi się nas tak wiele! Przy okazji wydało się, że może udało mi się ujarzmić niedoczynność, ale wciąż zdarzają mi się bezsenne noce, po których mam problemy z koncentracją tak jak tutaj. Poniżej uzupełniam to, co umknęło mi w filmiku.


Nie jestem lekarzem, dietetykiem, trenerem personalnym ani specjalistką od chorób tarczycy, jestem osobą, która na co dzień walczy z niedoczynnością tarczycy i na razie wygrywam 16:8. Nie, nie jestem drugą Ewą Chodakowską. Jeżeli przeszkadza Ci to, że Ewa wciąż będzie się tu pojawiać i że czuję się wobec niej wdzięczna, zawsze możesz poszukać inspiracji gdzie indziej:)

Proszę, nie traktuj tego co mówię lub piszę jako wyroczni, jesteśmy tutaj, żeby podjąć dyskusję i wymieniać się uwagami. Szczerze liczę na to, że zasypiecie mnie stosem porad, zdjęć Waszych posiłków, przemian i pomysłów na uporanie się z dodatkowymi kg:) Mam świadomość tego, że muszę jeszcze dużo przeczytać na ten temat, na razie opowiadam Wam o tym co zadziałało w moim przypadku i na moim ciele.


Obiecane linki:

Lista polecanych endokrynologów:)  - link jest już aktywny! Edytuj:)


 Dieta Ewy Dąbrowskiej na moim blogu  i oficjalnej stronie pani doktor

środa, 16 lipca 2014

usunięta tarczyca -- historia Kasi

Czy jest z nami ktoś z całkowicie usuniętą tarczycą? Każda uwaga jest cenna!

Oto historia Kasi:  o tym, że altruizm nie zawsze się opłaca i dlaczego warto robić USG. Kasiu, pamiętaj --Twoje zdrowie to priorytet! Przeszłaś już tak wiele, że warto powalczyć do końca, nawet jeśli wymaga to biegania od lekarza do lekarza...



Cześć Daria.
Nie znamy się, ale internet ma to do siebie, że czasem łatwiej nawiązać znajomość z nieznajomymi. Dobra. Nie o tym chciałam pisać. Przeczytałam wszystkie Twoje wpisy, ale również dużą ilość innych osób z niedoczynnością tarczycy. Niestety nie znalazłam historii podobnej do mojej. Zacznę może od tego, że w wieku 25 lat wykryto u mnie czerniaka tęczówki. Na szczęście trafiłam na lekarzy, którzy szybko reagowali i pomogli mi. Oko mam uratowane i gdyby nie to ze bardzo wrażliwe na światło to mogłabym o tym zapomnieć. Po kilku miesiacach ponownie wyladowałam w szpitalu z poważnym stanem zapalnym tego oka. Zostałam dosłownie naszprycowana sterydami i antybiotykami. Na szczęście przeszło. Poszłam do pracy i kilka lat była cisza. Kilka miesięcy temu rodzina i znajomi zaczęli zauważać, że moja szyja nie jest taka jak powinna. Poszłam do lekarza i przedstawiłam moje podejrzenia. Nie jestem typem osoby "latającej po przychodniach". Uważam, że jest ogrom ludzi dużo bardziej chorych ode mnie. Lekarz chyba uznał, że jednak panikuję bo cyt."nie ma co przesadzać, ale dobrze niech pani zrobi TSH". Zrobiłam i o dziwo wyszło dobrze. Na tym się skończyło. Jakiś miesiąc później byłam na badaniach wstępnych do pracy i lekarz od wejścia się spytał od kiedy leczę tarczyce. Przedstawiłam mu swoją historię na co zareagował paniką i kazał lecieć, zrobić USG. Posłusznie dostosowałam się do polecenia i już tydzień później byłam po padaniu. Załamałam się bo okazało się, że moją tarczycę porastają guzy. Oczywiście zaraz była biopsja, która na szczęście wyszła pozytywnie. Jednak guzy były duże i nadawały sie tylko do wycięcia. Nie lubię odwlekać w czasie takich rzeczy, dlatego też załatwiłam operację jak najszybciej. Jednak i tak wszystko trwało od stycznia do czerwca tego roku. Po operacji lekarz powiedział mi, że przez to, że guzy obrosły każdy kawałek tarczycy musieli usunąć całość. I tu zaczyna się mój kłopot. Nie znam nikogo z usunięta całą tarczycą. Nie wiem czy mam się stosować do tego wszystkiego do czego stosują się osoby z częsciowo usunięta lub cierpiące "tylko" na niedoczynność. Wkurzam się bo lekarze nic nie mówią. Idę pod koniec miesiąca do endo i mam nadzieję, że on mi coś wyjaśni. Na razie tylko czytam i łykam Euthyrox 75. Dodam, że cały czas poziom TSH i Ft3, Ft4 był w normie. Naprawdę dobry. Dlatego przestrzegam wszystkich, że samo badanie TSH o niczym nie świadczy. Róbcie USG.
Pozdrawiam ciepło i może mogłabyś mi coś podpowiedzieć.



Poszperałam na zagranicznych stronach i oczywiście, najważniejsze, żebyś skonsultowała się z lekarzem i nie próbowała leczenia na własną rękę. Ponieważ nie masz już tarczycy, Twój organizm nie wytwarza już hormonów tarczycy, a co za tym idzie, bez przyjmowania lewotyroksyny będziesz cierpieć na zaparcia, przyrost wagi, senność, wieczne zmęczenie, czyli...objawy niedoczynności. Bo tak naprawdę masz niedoczynność, z tą różnicą, że nie masz tarczycy.
Brak tarczycy ma jednak swoje dobre strony:) Nie musisz przejmować się geitrogenami -- nie masz już tarczycy, więc nie będą one zaburzać jej działania. Drugą dobrą stroną jest fakt, że w Twoim przypadku dużo łatwiejsze,-- tarczyca nie jest aktywna, więc poziom hormonów nie waha się, dlatego łatwiej je ustabilizować. (Źródło: http://thyroid.about.com/od/thyroidbasicsthyroid101/a/nothyroidgland.htm)
Czy zaobserwowałaś u siebie jakiekolwiek objawy niedoczynności?
Bądź silna!
Zdrówka,
Dee

sobota, 12 lipca 2014

Zgrabna tarczyca

Dziś polecam Wam listę najbardziej aktywnych blogów o niedoczynności tarczycy (też tam jesteśmy) <3
Miłej lektury!

Zgrabna Tarczyca